Jestem zapalonym turystą. Zwiedziłem niemal całą Polskę. Przeszedłem najpierw z żoną, a potem z żoną i dziećmi niemal wszystkie szlaki górskie od Karkonoszy aż po Bieszczady. Mam Dużą Brązową Odznakę Turystyki Górskiej. Teraz ze względu na płynące lata i niestety zbyt dużą wagę kończę wycieczki na wysokości Drogi nad Reglami i szczytów Beskidów.

Od kilku lat zwiedzamy z żoną i dziećmi (ostatnio coraz częściej tylko z żoną) kolejno i bardzo dokładnie kraje naszych bliższych i dalszych sąsiadów. Przygotowuję szczegółową trasę wyjazdu, uwzględniającą najciekawsze zabytki, muzea i "cuda przyrody", które warto po drodze zobaczyć. Podróżujemy samochodem – najpierw, przez prawie 8 lat, naszym pierwszym samochodem "Polonezem", potem "Skodą", a od trzech lat Renault Megane. Nocujemy zwykle w hotelach sieci ETAP lub IBIS, a czasem w prywatnych kwaterach lub pensjonatach. Dokładnie zwiedziliśmy Czechy, Węgry, niemal całe Niemcy, Austrię, Słowenię, Hiszpanię, Portugalię, dużą część Francji. Byliśmy w Amsterdamie, w Wenecji i w Chorwacji na wyspie Krk. Spędziliśmy też tydzień w Paryżu. Ze swoim Ojcem byłem na wycieczce po Kresach, skąd wywodzi się moja rodzina. Byliśmy m.in. we Lwowie, w twierdzy chocimskiej i w niezapomnianym Kamieńcu Podolskim z grobem Małego Rycerza.

Ostatnie wojaże to Szwajcaria z niezapomnianym Jeziorem Genewskim, Davos, Interlaken, a przede wszystkim z Gruyerii słynącym w pełni zasłużenie z miejscowych serów i wspaniałych lodów z prawdziwą czekoladą, Włochy - z fortyfikacjami Belinzony, balkonem Julii w Weronie, Wyspami Boromeuszy na Lago di Maggiore (niesamowite!), a w tym roku jeszcze raz Francja z zamkiem Chambord, oryginalnymi kościołami  w Bretanii, twierdzami katarów wokół Carcasonne, deltą Rodanu i legendarnym Cannes. Z córką, zięciem i naszym wnukiem Albertem byliśmy w Danii, w Londynie i w naszym ulubionym Zakopanem.

Uwielbiam muzykę klasyczną, teatr i kino. Interesuję się sztuką. Sporo czytam, najchętniej biografie, książki historyczne lub popularno-naukowe.

Lubię też tańczyć. Chyba tylko dwa razy "odpuściłem" Bal Sylwestrowy, czego do tej pory żałuję. Od czasu do czasu chodzimy z żoną i przyjaciółmi na dansingi, które niestety w Warszawie są prawie niedostępne.

Lubię też dobrze zjeść, co niestety po mnie widać. Prowadzę razem z córką Kronikę Rodzinną, która liczy już kilkanaście tomów pełnych wspomnień i fotografii. Liczę, że na emeryturze będę miał co wspominać!

I to by było na tyle.

TurystykaTurystyka (15)